japonia

JAPONIA

O jeździe w japońskim puchu po pas słyszał chyba każdy miłośnik freeride’u! Kilka dni i nocy bezustannych opadów i tutejsze lasy zamieniają się w istny śniegowy raj. Pierwszorzędny plac zabaw dla chłopców (i dziewczyn!) z szerokimi łopatami 😊 Jeśli natomiast nie jesteś ekspertem, czekają na Ciebie świetnie przygotowane, łagodne, szerokie stoki. Po nartach obowiązkowy relaks i kąpiel w onsenie. Na koniec udony, rameny, sushi, czyli japońska uczta!

Do tego powalająca architektura, abstrakcyjne japońskie sposoby na spędzanie wolnego czasu, prawdziwi Samuraje, piękne Gejsze, śnieżne małpy taplające się w gorących źródłach, zaskakujące lokalne święta, niesamowicie uprzejmi i pomocni mieszkańcy.

Japonia zimową porą to miejsce, które choć raz w życiu trzeba odwiedzić! Gwarantujemy, że po powrocie słowo „śnieg” nabierze zupełnie innego znaczenia!

Snow Plus Adventure: Japonia to

  • 10 dni pobytu – 6 dni jazdy, 4 różne ośrodki narciarskie: Hakuba Happo One, Cortina, Tsugaike, Madarao
  • Jazda off-piste w japońskich lasach, a dla chętnych wycieczki backcountry z najlepszymi lokalnymi przewodnikami
  • Zwiedzanie Tokio i Matsumoto: piękne i tajemnicze świątynie szintoistyczne, wielopoziomowe zamki, tętniące życiem tokijskie ulice, głośne salony gier i kluby karaoke, malownicze parki, klimatyczne sushi bary
  • Wizyta w parku śnieżnych makaków Jigokudani
  • Festiwal Ognia w Nozawie
  • Relaks po nartach w gorących onsenach
  • Noclegi w atrakcyjnych miejscach m.in. nowoczesnym hotelu kapsułowym

Dodatkowe możliwości

  • Wycieczka do Kioto, dawnej stolicy Japonii
  • Wycieczka nad Morze Japońskie, do Kanazawy, miasta kimon, herbaciarni i gejsz

Freeride w puchu po pas

Gorące źródła

Zdumiewające zabytki

Niepowtarzalna kuchnia

O Japonii i Japończykach pół żartem, całkiem serio:

Asakusa. Jedna z najbardziej turystycznych dzielnic Tokio. Tłumy ciągną tu, żeby zobaczyć najstarszą w mieście, potężną świątynię Sensō-ji. Przechodząc pod słynną Bramą Grzmotów i wielkim czerwonym lampionem chochin, trzeba zatrzymać się i spojrzeć w górę, na ukrytego tam smoka. Podobno po takim rytuale jest się dużo odważniejszym. Przed wejściem do samej świątyni trzeba obmyć ręce i twarz. Przed świątynią można też sobie powróżyć. Najpierw losuje się patyk z numerem (oczywiście japońskim, więc przy okazji dobre ćwiczenie w rozróżnianiu znaków), później wyciąga wróżbę Omikuji z odpowiedniej szufladki. Wróżb jest siedem – od wielkiego szczęścia po ogromny pech. Można też zapisać swoje życzenie na drewnianej tabliczce ema i zawiesić wśród setek innych.

Kapsuła. Będąc w Tokio, warto spędzić choć jedną noc w hotelu kapsułowym. To trochę tak, jakby zamieszkać w szafie. Do dyspozycji, zamiast pokoju, dostajecie wnękę wielkości 1,5×2 metry we wspólnej sali z kilkudziesięcioma takimi kapsułkami. Brzmi trochę, jak z filmu science-fiction, ale w praktyce hotele kapsułowe to bardzo wygodne rozwiązanie. Większość ma podział na część żeńską i męską, recepcję z barem i częścią, w której można posiedzieć, nie przeszkadzając „współspaczom”, osobne miejsce na bagaże, duże łazienki. W każdej kapsule czeka ręcznik, piżama, kapcie, słuchawki – bo jest też radio, a czasem nawet mały telewizorek. O nic nie trzeba się martwić.

Kamoshika. Wybierając się na backcountry w japońskie góry, jest spora szansa, że spotkacie tego włochatego zwierzaka. Z daleka wygląda jak mały niedźwiedź. Z bliska jak połączenie kozicy ze świstakiem. Japońskie serau poruszają się wolno, nieco leniwie i kiedy tylko mogą uwielbiają odpoczywać w słońcu. Czyli wiedzą, co dobre 😊

Kulki. Tysiące małych srebrnych kuleczek. Po co? Japończycy wrzucają je garściami do przeróżnych grających, buczących, piszczących automatów do gier, poustawianych w rzędach, jeden przy drugim. Siedzenie przy automatach (od jednorękich bandytów po odpustowe wyławiacze maskotek) to jedna z ich ulubionych rozrywek. Gwarantujemy, że nie dacie rady wytrzymać w takim salonie gier dłużej niż 5 minut!

Las. Jazda między drzewami w głębokim puchu to to, po co w zimie jedzie się do Japonii! Zabawa jedyna w swoim rodzaju, jeśli tylko trafi się na odpowiednie warunki śniegowe. Oczywiście w niektórych ośrodkach obowiązują zakazy jazdy poza trasami, ale wiele jest też takich, gdzie nikt nie zwraca na to uwagi. Mało tego, są specjalne strefy do tree-ridingu, a w niektórych miejscach lasy są celowo przerzedzane, żeby narciarze i snowboardziści mogli sobie między nimi pomykać z wielkimi bananami na twarzach!

Makaki. Czyli śnieżne japońskie małpy. Tak samo, jak my, uwielbiają śnieg i gorące źródła 😊. Dawniej grzały swoje małpie futerka w naturalnych onsenach, kiedy przyszła im na to ochota. Dziś, w stworzonych w takich miejscach parkach, są do tego nakłaniane w określonych godzinach zwiedzania. I ani minuty dłużej. Punkt 16:00 małpy kończą szychtę i zawijają się poskakać sobie po drzewach. Wówczas ulubionym zajęciem jest zrzucanie z gałęzi śniegu na turystów.

Ogień. W zasadzie całkiem niezły pożar. Nie jeden strażak patrzyłby z przerażeniem na to, co 15 stycznia dzieje się w wiosce Nozawa! Podczas corocznego Festiwalu Ognia, przy dźwiękach muzyki, grupa pijanych w sztok mężczyzn w wieku 25 lat próbuje spalić wielką drewnianą konstrukcję, misternie budowaną tygodniami. Broni jej druga grupa, 42-latków, równie pijana. Bez skrupułów okładają się przy tym gałązkami i pochodniami, podpalanymi od wielkiego ogniska, wokół którego gromadzą się mieszkańcy i turyści. Na koniec drewniana budowla staje w płomieniach. Brzmi przerażająco, ale to tylko pozory – tu wszyscy są przyjaciółmi a ceremonia ma zapewnić wiosce pomyślność i dobre plony.

Onsenowanie. Idealny relaks po nartach. W japońskich górskich kurortach onseny, czyli gorące źródła, są niemal wszędzie. Publiczne, prywatne, nowoczesne albo bardziej tradycyjne (zawsze jest podział na część dla kobiet i dla mężczyzn). Warto szukać, sprawdzać, próbować. Rytuał jest jednak zawsze ten sam. Najpierw porządne szorowanie całego ciała, potem pluskanie w kamiennym basenie z gorącą wodą (można sobie urozmaicić nacieraniem się śniegiem). I na koniec znów porządny prysznic. Ale gorące źródła mają też inne funkcje. Są używane np. do odśnieżania. Dlatego w mroźny, śnieżny dzień można zobaczyć czarne, spływające wodą ulice, jak w czasie odwilży.

Plastikowy obiad. Jak się nie wie, co zjeść, to w Japonii sprawa jest bardzo prosta. Wystawczy spojrzeć, co stoi w witrynie. Krewetki, rameny, udony, kotlety, makarony. Wszystko elegancko na talerzach i wszystko…plastikowe 😊 Dość specyficzny, sposób na zaprezentowanie menu, ale za to jaki praktyczny.

Pług. Przy japońskich gigantycznych odśnieżarkach, pługach i ratrakach, wszystkie, które znamy z europejskich kurortów, wyglądają, jak zabawki ze sklepu dla dzieci. Tylko takie olbrzymy są w stanie poradzić sobie z tutejszymi masywnymi opadami. Gorzej, że czasem trzeba też odśnieżyć odśnieżarkę… Taką samą łopatą, jak wszędzie!

Ryokan. Nie można być w Japonii i nie spędzić choć jednej nocy w ryokanie. Tradycja tych hoteli dla podróżnych sięga XVII wieku. Do dziś gości się przyjezdnych w ten sam sposób. Pokoje wyłożone są matami tatami (absolutnie nie można tu wejść w butach!), na nich łóżka futon (na dzień chowane do szafy), obok niski stolik, obowiązkowo z dzbankiem zielonej herbaty. Naszym odkryciem jest stolik zintegrowany z kołdrą i schowanym pod nim ogrzewaczem do stóp!!! Czy można chcieć więcej 😉? Atmosfery dodają drewniane, żaluzjowe okna, przesuwne drzwi, parawany z papieru ryżowego. Wyjątkowy klimat ma też śniadanie: miseczka zupy miso, miseczka ryżu, jajko, wędzony łosoś, warzywa, grzyby, suszone wodorosty nori. Do tego zielona herbata. Itadakimasu!

Selfie. To dziedzina, w której Japończycy są absolutnymi mistrzami! Selfie-stick to jeden z ich ulubionych gadżetów. Do tego milion dopracowanych min, pozycji, układów rąk. Selfie robią sobie młodsi, starsi, pary, całe rodziny, grupki nastolatków. A jak się jeszcze natrafi turysta, który chce sobie zrobić wspólne selfie, tak łatwo nie wypuszczą go z rąk… 😊

Śnieżyca. W Europie śnieżyce się zdarzają. W Japonii, jeśli już trafi się w śnieżną pogodę, trwają dniami, tygodniami. Z każdą kolejną dostawą białego puchu nie wierzysz, że może być go jeszcze więcej. Może! Marzenie każdego narciarza – dostajesz tyle śniegu, ile dasz radę przejeździć. Albo więcej. Taka japońska promocja. Oczywiście w pakiecie z szaleństwem w głębokim puchu dostaje się też codzienne odkopywanie samochodu (często nie raz!), boksowanie w śniegu, permanentne przemoczenie…wszystkiego. Ale kto nie byłby skłonny do odrobiny poświęcenia dla takiego białego puszku…

Wyciągi. Pamiętacie te ze Szczyrku z lat 90.? No to czas sobie przypomnieć! Choć Japończycy są miłośnikami nowoczesnych technologii, to tutejsze wyciągi do najbardziej „hi-tech” nie należą. Metalowe krzesła zaizolowane cienką warstwą pianki, bez podpórek na narty, powoli suną w górę. Przy nieustannie sypiącym śniegu wydaje się, że trwa to wieki! Ale tylko do pierwszego skrętu! Potem zapomina się o wszystkich niewygodach.

  • japonia
DATA: 12 – 22.01.2018
CENA: 2490 EUR

Cena zawiera:
– zakwaterowanie
– pakiet ski i ubezpieczenie
– realizacja atrakcyjnego programu

SZCZEGÓŁOWA OFERTA

Chcesz wiedzieć więcej? Zapoznaj się z naszą szczegółową ofertą wyjazdu.

NAJCZĘŚCIEJ ZADAWANE PYTANIA